Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś słodkiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś słodkiego. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2013

Miniaturowe choinki

 Witam w Nowym Roku - mam nadzieję, że wszyscy dobrze się bawili :-)

Z tymi ciasteczkami mam bardzo miłe wspomnienia. Często piekła je babcia, a ich maślany smak przypomina mi dzieciństwo.
Mało składników wcale nie oznacza, że są trywialnie proste. Bardzo ważny jest czas zagniatania i odpoczywania gotowego już ciasta. Babciny przepis wzbogaciłam o brązowy cukier.

Zapraszam zatem na ciasteczko :-)


Składniki:

- 450g mąki
- 20dag masła
- 125 ml kwaśnej śmietany
- brązowy cukier do posypania
- łyżka mleka

Mąkę i masło posiekać nożem, dodać śmietanę i szybko zagnieść ciasto - zlepić w kulę. Owinąć i włożyć do lodówki najlepiej na całą noc - przynajmniej na 2 godz. Ciasto rozwałkować na grubość 3-4 mm i wykrawać nieduże ciasteczka - takie będą najlepsze. Ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem, posmarować mlekiem i posypać obficie cukrem. Piec w temp. 190 stopni przez około 8 min-10min w zależności od wielkości i grubości ciasteczek. Po przestudzeniu (o ile jeszcze są) ułożyć w puszce. Można je przechowywać przez dłuższy czas.
Naprawdę polecam - można je wykorzystać jako noworoczny prezent.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Niebo - idealne do szampana

Placek Niebo objawił mi się niedawno, całkiem przypadkowo w archiwalnym numerze Poradnika Domowego z 2008r. 
Pewnie jest znany w większości polskich domów. Ale ja go piekłam dopiero drugi raz i na pewno nie ostatni.
Połączenie jabłek, kruchego ciasta i masy orzechowej to naprawdę boskie połączenie.

Życzę Wszystkim niebiańskiego Sylwestra oraz

 wspaniałego Nowego 2013 Roku.

 

Tymczasem zapraszam na kawałeczek placka...


Ciasto jabłkowo-orzechowe "NIEBO"

Składniki na ciasto:

- 30 dag mąki (u mnie krupczatka)
- 20 dag masła
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 3 żółtka
- łyżeczka proszku do pieczenia

Masło i mąkę siekamy nożem na kruszonkę, dodajemy cukier, żółtka i proszek do pieczenia. Szybko zagniatamy i na co najmniej godzinę wstawiamy do lodówki. Następnie dzielimy na dwa równej wielkości kawałki (ja użyłam wagi kuchennej) i pieczemy każdy z nich w temp. 190 stopni przez 10-15 min - aż będzie złociste. Po upieczeniu należy uważać, bo ciasto jest bardzo delikatne i łatwo je złamać.

Składniki na masę jabłkową:

- 1 kg jabłek (takich jak na szarlotkę)
- 30 dag cukru
- sok z połowy cytryny
- łyżka cynamonu (ja nie dodałam)

Jabłka obieramy i ścieramy na grubych oczkach. Przekładamy do garnka o grubym dnie, wsypujemy cukier i dusimy na małym ogniu aż jabłka zgęstnieją. Następnie dodajemy sok z cytryny i jeszcze chwilę dusimy. Odstawiamy do przestudzenia.
Jeszcze ciepłą masę wykładamy na kruchy placek i przykrywamy drugim.

Składniki na masę orzechową:

- 25 dag tartych orzechów włoskich
- 250 ml mleka
- 20 dag masła
- 20 dag cukru pudru

Orzechy zalewamy wrzącym mlekiem i mieszamy. Czekamy aż orzechy wchłoną całe mleko. Masło ucieramy z cukrem na pulchna masę. Następnie dodajemy porcjami masę orzechową. Łączymy wszystkie składniki. Masę wykładamy na wierzch placka.

W oryginalnym przepisie jest jeszcze polewa - ale według mnie jest zupełnie zbędna. Ale jak ktoś ma ochotę i lubi...to czemu nie.




niedziela, 30 grudnia 2012

Pomarańczowe renifery

Moje renifery były prezentem przedświątecznym dla moich współpracowników. Nawet nie przypuszczałam, że tak się spodobają.
Wygląd zawdzięczają oczywiście Durszlakowym wpisom. A babeczki, to moja własna inwencja twórcza - inspiracją było dla mnie greckie ciasto z pomarańczy
Smak był zachwycający - pomarańczowy, z wyczuwalnymi kawałkami skórki, które dawały odrobinę goryczy, którą doskonale równoważyła słodycz polewy z czekolady.

Panowie i Panie oto moje wariacje nt. reniferkowych babeczek.

(proporcja na ok. 18 babeczek)


Ciasto:

- 1 pomarańcza, ok. 35dag gotowana w całości przez 2 godz., wystudzona i rozdrobniona.
-  3 szklanki mąki (u mnie pól na pół orkiszowa i tortowa)
- 1/2 szklanki cukru
- 1/2 szklanka mleka
- 8 dag stopionego masła
- 2 jajka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- szczypta soli

Postępujemy jak przy pieczeniu muffinków. Mieszamy składniki mokre (mleko, stopione masło, jajka i rozdrobniona pomarańcza) i dodajemy je do wymieszanych składników suchych (mąka, cukier, proszek do pieczenia, soda i sól). Wszystko razem niezbyt dokładnie łączymy, Wykładamy do wyłożonej papilotkami formy i pieczemy przez ok. 20-25 min w temp. 180 stopni. Studzimy na kratce.

Polewa:

- 2 czekolady mleczne (w tym przypadku najlepsze, gdyż ciasto samo w sobie nie jest za słodkie)
- 2-3 łyżki śmietanki
- 1 łyżka masła

Pokruszoną czekoladę i pozostałe składniki łączymy razem i podgrzewamy w kąpieli wodnej lub mikrofalówce - powinna powstać jednorodna masa.
Wystudzone babeczki pokrywamy warstwą masy czekoladowej.

Do dekoracji:

- małe, okrągłe biszkopty,
- precelki
- kolorowy lukier królewski (do zrobienia nosa i oczu) - można zastąpić cukierkami, drażetkami itp.

Te babeczki to fajna zabawa dla całej rodziny, nie tylko przed świętami!

sobota, 29 grudnia 2012

Mak wigilijny

Co prawda Wigilia już za nami, ale ja podzielę się moim nowym przepisem na tradycyjny mak wigilijny.
U mojej babci tradycyjnie jako ostatnie danie wigilijne w pięknej kryształowej misie podawany był mak z kruchymi ciasteczkami.
W tym roku postanowiłam unowocześnić nieco pierwowzór, ale tak by nie zatracił swego wyjątkowego charakteru. To całkowicie mój pomysł podania - a przepis na mak to rodzinna receptura.
Polecam wszystkim :-)


Mak wigilijny

Składniki na mak:

- 500g maku
- 500 ml mleka
- śmietanka 30%
- miód
- cukier puder

Mak zalewamy gorącym mlekiem i odstawiamy, najlepiej na cała noc. Następnie odsączamy i mielimy 3 razy. Dodajemy do smaku śmietankę, miód i cukier puder - w zależności od indywidualnych upodobań.

Składniki na ciasteczka:

- 5 żółtek,
- 500g mąki krupczatki,
- 200g smalcu 
- 100g smalcu
- 150g cukru pudru
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- opcjonalnie odrobina kwaśnej śmietany

Tłuszcze siekamy z mąką, aż powstanie kruszonka. Dodajemy żółtka, cukier i proszek i zagniatamy ciasto. Ważne, żeby to zrobić w miarę szybko. Formujemy kulę i wstawiamy do lodówki - najlepiej zrobić je dzień wcześniej. Jak ciasto "odpocznie" rozwałkowujemy dość cienko i wykrawamy kółka - po dwa na każdą porcję maku. Pozostałe ciasto można zamrozić i wykorzystać przy innej okazji. Ciasteczka pieczemy w temp. 180 stopni przez ok. 10 min. aż będą złociste.

Składniki na dekorację bakaliową:

- bakalie (rodzynki, morele, skórka pomarańczowa, migdały, orzechy itp.)
- 2-3 łyżki masła
- 2-3 łyżki miodu
- 2-3 łyżki śmietanki

Roztapiamy masło i miód na patelni. Dodajemy pokrojone bakalie i wszystko razem "smażymy" aż masa zgęstnieje i skarmelizuje się. Lekko studzimy.

Odliczamy tyle ciasteczek ile ma być porcji. Kładziemy na każde ciasteczko łyżkę masy makowej (można więcej lub mniej, zależy co kto lubi). Przykrywamy drugim ciasteczkiem. Na wierzch każdej porcji kładziemy karmelizowane bakalie.

Ciastka najlepsze są zaraz po przyrządzeniu - później nie są tak kruche, ale również bardzo smaczne.

Przepis bierze udział w akcji - Wigilia 2012.

poniedziałek, 1 października 2012

A miał być miniaturowy...

Wczoraj miałam ochotę, jak to mówią moje dzieci na "COŚ" tzn. coś słodkiego, małą przekąskę. A ponieważ w lodówce nie było za dużo składników, wybór padł na......

ptysie z bitą śmietaną. Miały być malutkie i eleganckie, a wyszły potwory w rozmiarze XXL.
Tym razem dzieci nie narzekały na wielkość porcji :-)
Były pyszne, no i oczywiście niskokaloryczne ;-)


Przepis pochodzi z jakiegoś programu kulinarnego. Z jednej porcji "wychodzi" również jedna warstwa do Karpatki.

Ptysie

Składniki:
  • 100 g masła
  • 150 g mąki pszennej
  • 125 ml mleka
  • 125 ml wody
  • 4 jajka
Mleko, wodę i masło doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy płomień. Wsypujemy przesianą mąkę i energicznie mieszamy, aż masa zacznie odchodzić od ścianek garnka i stanie się jednolita. Zdejmujemy naczynie z ognia i czekamy, aż masa nieco ostygnie - u mnie ok. 15 minut. Następnie dodajemy po jednym jajku i miksujemy do uzyskania błyszczącej, kleistej masy. Za pomocą rękawa cukierniczego lub szprycy formujemy kulki w dość dużych odstępach od siebie. Pamiętajmy by zniwelować "czubki" ptysiów - lubią się przypalać.
Pieczemy w temp. 190-200 stopni, aż ptysie będą suche i rumiane. Po upieczeniu studzimy.
Tym razem nadziałam moje ptysie bitą śmietaną 30% z niewielką ilością cukru pudru. Oraz świeżymi brzoskwiniami. Idealny deser do niedzielnej kawy.

Smacznego!


niedziela, 19 sierpnia 2012

Moja pierwsza Pavlova.

Witam w niedzielny poranek. A dzisiaj przy niedzieli coś słodkiego i niekoniecznie dietetycznego.
Mam za sobą pierwszą próbę "jajek po benedyktyńsku" - wyszło na 50% tzn. sos holenderski nie był taki jak być powinien.

Ponieważ pozostały mi "wolne" białka, to dzięki temu mogę dziś zaproponować midi Pavlovą. 
Przepis na ten deser zaczerpnęłam z Moich Wypieków (klik)

Fajny deser - połączenie chrupiącej z zewnątrz ale ciągliwej w środku bezy z owocami i śmietanka może być miłym ukoronowaniem niedzielnego obiadu.


Składniki:
  • 6 białek
  • 30 dag cukru + 1 łyżka
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka  octu - dodałam jabłkowy
  • ok. 250 ml śmietanki 30% - można, a nawet trzeba więcej :-)
  • owoce - nektarynki i maliny
Białka ubijamy na sztywno, następnie dodajemy po łyżce cukru, a na samym końcu - mąkę ziemniaczaną i ocet.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia i rysujemy kilka okręgów lub jeden duży - w zależności jakiej wielkości bezę chcemy uzyskać. Za pomocą rękawa wykładamy pianę, formując okręgi - przy brzegach powinny być wyższe. Następnym razem wyłożę więcej piany - bo bezy wyszły zbyt płaskie i trochę mocno się przypiekły.

Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 150 stopni. Ja moje bezy piekłam 30 min i dodatkowe 30 min dosuszałam w wyłączonym piekarniku.

Śmietanę ubijamy, pod koniec dodajemy łyżkę cukru (można go pominąć). Owoce wykładamy na bezy i przekładamy bitą śmietaną. Dodatkowo posypałam cukrem pudrem. 

Smacznego!

piątek, 17 sierpnia 2012

Panna cotta z sosem wiśniowym

Co prawda po pierogach zostało tylko wspomnienie, ale pozostało również kilka wspaniałych wiśni.
W moim domu na słodkie "coś" zawsze znajdzie się kilku amatorów, a tym bardzie na takie cudo. To moje drugie podejście do tego deseru, równie udane ;-). tym razem inspiracją był ten przepis.
Nigdy wcześniej nie sądziłam ,że to takie proste. Klika składników, chwila pracy i długie oczekiwanie.....na konsumpcję. Stanowczo polecam. A tak na marginesie zagadka, co zawiera reklamowany gotowiec, do którego i tak trzeba dodać mleko i śmietankę???


Panna cotta z sosem wiśniowym

(4 porcje po ok. 120 ml)

Składniki:
  • 250 ml śmietanki 30%
  • 250 ml mleka 2%
  • 50 g cukru
  • 8 g (1 opakowanie) cukru wanilinowego
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 2 łyżki wody
  • kilka wiśni zagotowanych z odrobiną cukry (lub inne dowolne owoce, czekolada, orzechy, itp.)
  • kwiaty ogórecznika do dekoracji - jak najbardziej jadalne

Żelatynę zalewamy 2 łyżkami zimnej wody i odstawiamy na 5 minut.W garnku podgrzewamy śmietankę, mleko i oba cukry - do zagotowania. Następnie dodajemy żelatynę i dokładnie mieszamy aż do jej rozpuszczenia. Przygotowany płyn wlać do foremek - u mnie były to pojemniczki po jogurcie. Studzimy i wkładamy do lodówki by nasz deser stężał. U mnie trwało to ok. 3 godziny.
Zastygnięte desery wykładamy na talerzyki, polewamy sosem, obkładamy wiśniami i dekorujemy. U mnie sos był ciepły - więc deser się trochę rozpuścił, co widać na zdjęciu.
Pyszne!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Moja słodka pasja

A wszystko zaczęło się tak...
Planowałam pierwszy Kinderbal na 4 urodziny mojej Najstarszej - Księżniczkowe Przyjęcie. Najważniejszym elementem miał być tort - zamek. Przeszukując zasoby internetu znalazłam torty w tzw. "stylu angielskim". Wydały mi się strasznie trudne, ale cóż czego się nie robi dla swojego dziecka. Podjęłam wyzwanie....i wpadłam po same uszy. Zdaję sobie sprawę, że daleko mi jeszcze do ideału. Ale sam fakt pracy nad takim tortem - planowanie, dobór materiałów kolorów i faktur, wycinanie i ozdabianie daje mi wielką satysfakcję i jest odskocznią od codziennych spraw.

                                                Dwupiętrowy tort "Zamek" z cukrowymi wieżami i murem.

Przez te kilka lat wypróbowałam wiele przepisów na masę cukrową. "Dorobiłam" się tylko odpowiednich barwników w trzech podstawowych kolorach. Nie dysponuję profesjonalnymi narzędziami, używam tych, które są w domu. Jedyne to wykrawaczki do kwiatków nabyte po okazyjnej cenie.

                                                                  Tort na chrzest z cukrowymi perełkami

Swoje pomysły często czerpię z internetu, ale zwykle są one podstawą do własnych rozwiązań. Wiele tortów to wyłącznie moje pomysły np. tort na Przyjęcie Pirackie i Wesele Dziadków.

                                                          Tort z bezludną wyspą, palmami i pirackim statkiem.

W ostatnią sobotę robiłam tort na chrzest zainspirowany tymi tortami. Było mi niezmiernie miło, że się podobał.
                                                           Tort dla chłopczyka z bucikami, smoczkiem i klockami.

Moim marzeniem jest własna firma - organizacja przyjęć dla dzieci od A do Z (dekoracje, zabawy, menu i torty). Ale na razie brak mi odwagi.

                                                                                       W pełnej okazałości.

Drożdżówki z przeszłości

Dziś chciałam się podzielić przepisem, który przywołuje czasy dzieciństwa.
Jak chodziłam do szkoły podstawowej, w połowie lat 80-tych, w szkolnym sklepiku na przerwie można było kupić drożdżowe rogaliki z marmoladą, posypywane makiem.
Niestety dziś nie można już kupić rogali, które by tak smakowały. Ale znalazłam przepis na bułeczki, które przypominają  je w smaku. Przepis oryginalny można znaleźć tutaj. Moje bułeczki nadziewane są domowym dżemem brzoskwiniowym z ubiegłorocznych zapasów.


Drożdżówki posypane makiem

(na ok. 16 bułeczek)
  • 550 mąki pszennej
  • 1/3 kostki świeżych drożdży - ok. 30g
  •  3 łyżki roztopionego masła
  • 250 ml ciepłego mleka + 2 łyżki do posmarowania
  • 2 żółtka
  • 3-5 łyżki cukru (w zależności jak słodkie mają być bułeczki)
  • 1/2 łyżeczki soli
  •  dowolny, ulubiony dżem lub inne słodkie nadzienie
  • mak do posypania
Ucieramy drożdże z cukrem i dodajemy połowę mleka i na tyle mąki, by ciasto miało konsystencję gęstej śmietany. Odstawiamy zaczyn w ciepłe miejsce na 15-20 minut. Następnie dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy przez ok. 10 minut ciasto, które po wyrobieniu odstawiamy aż podwoi swoją objętość. Zajmuje to około 1,5 h.

Następnie wyrośnięte ciasto jeszcze raz krótko wyrabiamy i dzielimy na równe części. Każdą porcję nadziewamy i formujemy okrągłe bułeczki. Kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (nie trzeba smarować) i odstawiamy na pół godziny "do napuszenia". Tuż przed pieczeniem smarujemy mlekiem i posypujemy makiem.

Pieczemy przez 20-25 minut w temp. 190 stopni C.

Uwaga: Szybko znikają....

niedziela, 22 lipca 2012

Muffinki z porzeczkami i czekoladą

W piątek dziewczynki nazbierały u babci kubek czerwonych porzeczek. No i  leżały sobie te porzeczki w lodówce, bo przecież największą frajdą jest ich zbieranie, a nie konsumowanie ;-) 
Ponieważ zapowiedzieli się goście - z dostępnych w domu składników wyszło niepozorne, ale bardzo smaczne coś....


...a na dodatek bez cukru, bo zapomniałam dodać :-)  
Inspirowałam się tym przepisem.

Muffinki z porzeczkami i czekoladą:

Składniki na 12 szt.:

  • 1 szklanka porzeczek (u mnie czerwone)
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki kakao
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2/3 szklanki drobnego cukru (można pominąć jeśli się użyje czekolady mlecznej)
  • 100 g gorzkiej lub mlecznej, posiekanej czekolady
  • 125 g masła, roztopionego i ochłodzonego
  • 2/3 szklanki maślanki lub jogurtu
  • 2 jajka, roztrzepane.

W jednej misce wymieszać dokładnie składniki suche, w drugiej mokre. 
Mokre wlać do suchych, dodać porzeczki i wymieszać do połączenia się składników (ciasto będzie gęste).
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, nałożyć do nich ciasta do 3/4 wysokości.
Piec około 25 minut, w temperaturze 200ºC.
Najlepsze lekko wystudzone.

czwartek, 19 lipca 2012

Tort rocznicowy

Muszę się pochwalić :-)
Ostatnio moja rodzina świętowała 60-tą rocznicę ślubu seniorów. Była wielka impreza - na której oczywiście nie mogło zabraknąć weselnego tortu.
Ponieważ jak na razie tylko ja podejmuje się preparacji takich wypieków....to i upiekłam.
Przepis na ten tort dostałam od Babci Krysi, której niestety już z nami nie ma. Towarzyszył on każdej większej rodzinnej uroczystości. Czekoladowy biszkopt, z kokosową wkładką, czekoladową masą i mnóstwem bakalii to mój smak dzieciństwa.
Przepis podstawowy trochę zmodyfikowałam i unowocześniłam. No i jest pyszny!
Taka rocznica wymaga odpowiedniej oprawy. Dlatego tort był dwupiętrowy, pokryty masą cukrową i cukrowymi kwiatkami. Bardzo się spodobał "Młodej Parze".

Na początek zdjęcie, później przepis :-)





Staromodny tort czekoladowy wg. Babci Krysi 

(przepis na tortownicę śr. 26 cm.)

Biszkopt czekoladowy:

- 6 jajek
- 6 łyżek cukru
- 5 łyżek mąki tortowej
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (płaska)

Białka ubić, następnie dodać cukier i dalej ubijać. Później dodawać po jednym żółtku. Na samym końcu dodać przesiane razem mąkę, kakao i proszek - delikatnie wymieszać, aby piana nie opadła. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, wlać ciasto. Piec w temp. 180 stopni przez 25-30min, sprawdzić patyczkiem. Po upieczeniu wyciągnąć ciasto i "upuścić" je z wysokości 50 cm. na podłogę - wówczas nie opadnie. Po dokładnym wystudzeniu przekroić na dwie części. Obie części nasączyć alkoholem.

Wkładka:

- 5 białek
- 10-12 dag wiórków kokosowych / mielonych migdałów lub orzechów
- 5 łyżek cukru
- 1 łyżka maki

Białka ubić z cukrem, później dodać wiórki i mąkę i delikatnie wymieszać. Piec w wyłożonej tortownicy, przez 15 minut, temp. 170 stopni.

 

Masa czekoladowa:

- 5 żółtek
- 3 jajka
- szklanka cukru
- 3 - 4 łyżki kakao
- 40 dag masła
Wszystkie składniki (bez masła) dokładnie ubić na parze do uzyskania gęstej i puszystej masy. Wystudzić.
Masło utrzeć i dodawać stopniowo wystudzona masę jajeczną.

 

Dodatki:

- namoczone w alkoholu rodzynki
- kawałki gorzkiej czekolady

Na paterze układamy nasączony blat biszkoptowy, smarujemy go połową masy i posypujemy dodatkami. Następnie kładziemy wkładkę, którą pokrywamy masą z dodatkami i przykrywamy drugim blatem biszkoptowym. Boki i wierzch tortu smarujemy resztką masy. Tort schładzamy. Można go pokryć polewą lub masą cukrową (masa nie "podchodzi wodą") i dowolnie udekorować.


A masa cukrowa to inna historia...
 


środa, 18 lipca 2012

Muffinki ananasowe

 Powróciłam...dawno mnie nie było. Niestety łączenie pełnego etatu z doglądaniem trójki dzieciaków i prowadzeniem domu nie jest łatwe. Przeorganizowanie zajęło mi trochę czasu, ale mam nadzieję, że w końcu mi się udało.
Od pewnego czasu eksperymentuje z muffinkami i babeczkami. Nie zawsze są to eksperymenty udane.
Jak na razie "rozgryzłam" muffinki - są łatwiejsze niż babeczki, nie wymagają długiego przygotowania i jest mało naczyń do zmywania. No i ich podstawową zaletą jest szybkość przygotowania - można je zrobić tuż przed przybyciem gości. Ostatnio odkryłam, że fajnymi dodatkami są ananas z puszki wraz z kandyzowanym imbirem własnej roboty - akurat te składniki miałam pod ręką.

Przepis podstawowy znalazłam w dodatku "Palce Lizać". 

Muffinki z ananasem i kandyzowanym imbirem

 

Składniki (na 12 szt.):

- 2,5 szklanki mąki
- 3/4 szklanki cukru
- 1 szklanka mleka
- 10 dag stopionego masła
- 2 jajka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 1 szklanka drobno pokrojonego ananasa z puszki
- 1 łyżka kandyzowanego imbiru

W jednej misce mieszamy suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sól
W drugiej misce mieszamy składnik mokre: mleko, masło i jajka
Do miski ze składnikami suchymi dodajemy składniki mokre i szybko mieszamy tylko do połączenia. Dodajemy ananasa i imbir i jeszcze raz delikatnie mieszamy - nie za długo!
Wykładamy do papilotek do 3/4 wysokości i pieczemy w temp. 190-200 stopni przez 20-25 minut.
Najlepiej smakują lekko wystudzone.


Przepis bierze udział w Durszlakowych Akcjach:

poniedziałek, 21 maja 2012

Miód, banany i lody waniliowe

Minął weekend i pozostało mi jedynie dwa tygodnie wolności w domu. Na pocieszenie zrobiłam coś słodkiego i niekoniecznie niskokalorycznego....no i miałam się odchudzać, ale może od jutra :-)
Miałam w lodówce zapas bananów, miodu w rodzinie pszczelarzy jest jeszcze pod dostatkiem. Przez chwilę miałam spreparować crumble z bananami, ale jestem dziś zbyt leniwa by zrobić kruszonkę. Połączenie bananów, miodu i masła jest wręcz wymarzone do lodów, które jeszcze zalegały w zamrażarce. I tak na szybko powstały banany z miodowym karmelem i lodami. I jak szybko się je robi, tak szybko znikały...


Banany z miodowym karmelem i lodami 

(na 3 osoby) 

  • 2 banany
  • 2 łyżki miodu (u mnie miód wiosenny, mniszkowy)
  • 3-4 dag masła
  • szczypta cynamonu
  • 2 łyżeczki smażonej skórki z pomarańczy
  • 3 gałki ulubionych lodów
Banany obrać i pokroić na większe kawałki. Na patelni stopić masło, dodać miód, cynamon i skórkę pomarańczy. Podgrzewać do momentu połączenia się składników. Dodać banany i dusić na małym ogniu aż banany zmiękną i pokryją się karmelem. Wyłożyć na talerzyki, dodać gałkę lodów i polać powstałym sosem.
Smacznego.

czwartek, 17 maja 2012

Słodki ogródek z kruchych ciasteczek

Uwielbiam przygotowywać przyjęcia urodzinowe moim córką. Najbardziej mnie cieszy sam fakt wymyślania i przygotowywania przyjęcia. W moim domu panuje zwyczaj, że każde przyjęcie ma swój temat przewodni, który często jest wymyślany nawet z półrocznym wyprzedzeniem :-)

W tym roku odbyło się wiosenne przyjęcie motylkowe. Zrobiłyśmy zaproszenia z uroczymi motylkami. Był oczywiście tort z tym motywem i malutkie półfrancuskie ciasteczka, motywy na szklankach i opaski na głowę no i oczywiście odpowiednie dekoracje.

Ale największym powodzeniem cieszyły się słodkie ogródki. w doniczkach - fajnie wyglądają i smakują. Niestety nie zrobiłam im oddzielnej sesji fotograficznej :-( ale coś niecoś widać.


Inspirację do takiej prezentacji podpatrzyłam na którymś blogu, ale niestety nie pamiętam, na którym - mam nadzieję, że autorka tego pomysłu mi wybaczy. Przepis na ciasteczka pochodzi z tego bloga - lekko go zmodyfikowałam.

Słodki ogródek 

(ilość ciastek zależy od wielkości foremek)

  • 180 g masła, zimnego
  • 90 g cukru pudru
  • 230 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 40 g skrobi ziemniaczanej, kukurydzianej lub mąki ryżowej
  • lukier królewski, barwniki spożywcze lub gotowe polewy
  • kolorowe posypki, drażetki itp.
Wszystkie składniki posiekać szybko nożem, krótko wyrobić do połączenia składników. Ciasto owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce przez 30 minut.
Po schłodzeniu, ciasto rozwałkować na grubość około 4-5 mm, podsypując delikatnie mąką. Wykrawać różnej wielkości kwiatki. Każdy kwiatek nadziać na patyczek do szaszłyków i układać na wyłożonej papierem do pieczenia formie.
Piec w temperaturze 180ºC przez 12 - 15 minut. Wystudzić na kratce.
Po wystudzeniu ozdabiać zgodnie z upodobaniem - najlepszą przy tym zabawę mają dzieci :-).
Kolorowe doniczki wyłożyć pianką florystyczną, zrobić trawę z sizalu i wbijać udekorowane ciasteczkowe kwiatki, tworząc mini ogródek
Smacznego!

Przepis na słodki ogródek zgłaszam na tą durszlakową akcję

środa, 16 maja 2012

Pierwsze koty za płoty... i placek z rabarbarem

No to zaczynam. 

Od dłuższego czasu chodził za mną blog, mój własny. Chodził, chodził no i w końcu się zmaterializował. 

Od dawna moją pasją jest gotowanie i pieczenie. Jednak dysponując skromnymi środkami i mając do wyżywienia Małża i trzy (jak na razie dwie) córy, nie jest łatwo "realizować się" w kuchni. 

Czy mi się to udaje? Może ktoś to kiedyś oceni...


Otrzymałam w prezencie świeży, soczysty rabarbar. Od razu moi domownicy zażyczyli sobie "czegoś słodkiego". Cynamonowy zapach placka z rabarbarem zawsze kojarzył mi się z domem. W mojej rodzinie przepis ten wykorzystuje już trzecie pokolenie gospodyń - placek zawsze się udaje i jest idealny do popołudniowej herbatki. Tym razem upiekłam go w formie na tartę, a motylki mają przywołać ładniejszą pogodę.



Placek z rabarbarem 

(proporcje na dużą prostokątną blaszkę)
  • 400 g maki
  • 125 g margaryny
  • 125 g smalcu
  • 1 szklanka  cukru pudru
  • 1 jajko + 2 żółtka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,7-1 kg rabarbaru
  • 5-6 łyżek cukru kryształu
  • 1-2 łyżki bułki tartej (opcjonalnie)
  • 1 płaska łyżeczka cynamonu
 Margarynę i smalec rozcieramy z mąką na kruszonkę, dodajemy cukier puder, jajko + żółtka i proszek do pieczenia i szybko zagniatamy ciasto. Dzielimy je na pół i jedną część wykładamy na natłuszczoną i obsypaną bułką tartą formę. Wkładamy na co najmniej pół godziny do lodówki.
W tym czasie kroimy rabarbar na plasterki, zasypujemy cukrem (ilość zależy od stopnia kwaśności rabarbaru i własnych upodobań) i cynamonem. Ja dodaję jeszcze 1-2 łyżki bułki tartej - wchłonie nadmiar soku.
Schłodzone ciasto nakłuwamy w kilku miejscach i podpiekamy przez 10-15 minut w temp. 180 stopni C. Wykładamy na nie rabarbar i przykrywamy pozostałym ciastem, również nakłuwamy. Pieczemy przez około godzinę w temp. 180 stopni C.
Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem. Mniam....


print