Dzisiaj pochwalę się moim nowym dziełem z serii "torty angielskie". Tym razem będzie to tort na chrzciny ślicznego Adasia, w tym miejscu przesyłam pozdrowienia :-)
Tort wyszedł zgodnie z moimi oczekiwaniami, podobał się gościom. Smak mam nadzieję dorównywał wyglądowi.
Wnętrze tortu to biszkopty czekoladowe nasączane kawą i beza migdałowa. Warstwy przekładane dżemem z czarnej porzeczki i masą kajmakową.
Najbardziej jestem zadowolona z cukrowej kołyski.
P.S. Jakby ktoś potrzebował torcika na wszelkie okazje, to polecam się :-)
niedziela, 10 marca 2013
czwartek, 7 lutego 2013
Nie tylko pączki i faworki...
Dziś Tłusty Czwartek, a ja na przekór wszechobecnym pączkom i faworkom proponuję przekładane kruche kwiatki. A co....
- 500g mąki krupczatki,
- 200g smalcu
- 100g masła
- 150g cukru pudru
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- opcjonalnie odrobina kwaśnej śmietany
- krem czekoladowy lub orzechowy lub kto co woli (u mnie Nutella) do przełożenia
Tłuszcze siekamy z mąką, aż powstanie kruszonka. Dodajemy żółtka, cukier i proszek i zagniatamy ciasto. Ważne, żeby to zrobić w miarę szybko. Formujemy kulę i wstawiamy do lodówki - najlepiej zrobić je dzień wcześniej. Jak ciasto "odpocznie" rozwałkowujemy dość cienko i wykrawamy kwiatki lub inne dowolne kształty - po dwa na każdą porcję, jedno z dziurką. Pozostałe ciasto można zamrozić i wykorzystać przy innej okazji. Ciasteczka pieczemy w temp. 180 stopni przez ok. 10 min. aż będą złociste. Po wystygnięciu przekładamy dowolnym kremem lub dżemem, a następnie konsumujemy ze smakiem :-)
Składniki na ciasteczka:
- 5 żółtek,- 500g mąki krupczatki,
- 200g smalcu
- 100g masła
- 150g cukru pudru
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- opcjonalnie odrobina kwaśnej śmietany
- krem czekoladowy lub orzechowy lub kto co woli (u mnie Nutella) do przełożenia
Tłuszcze siekamy z mąką, aż powstanie kruszonka. Dodajemy żółtka, cukier i proszek i zagniatamy ciasto. Ważne, żeby to zrobić w miarę szybko. Formujemy kulę i wstawiamy do lodówki - najlepiej zrobić je dzień wcześniej. Jak ciasto "odpocznie" rozwałkowujemy dość cienko i wykrawamy kwiatki lub inne dowolne kształty - po dwa na każdą porcję, jedno z dziurką. Pozostałe ciasto można zamrozić i wykorzystać przy innej okazji. Ciasteczka pieczemy w temp. 180 stopni przez ok. 10 min. aż będą złociste. Po wystygnięciu przekładamy dowolnym kremem lub dżemem, a następnie konsumujemy ze smakiem :-)
środa, 6 lutego 2013
Pitu, pitu....
Co zrobić na obiad....mój odwieczny dylemat. By był: smaczny, zdrowy, tani i szybki do przygotowania. Spełnienie tych wszystkich warunków, gdy się pracuje na cały etat, ma trójkę uroczych dziatek i przebywa poza domem od 6.15 do 16.00 (jeśli się bardzo spieszymy) nie jest takie oczywiste.
Ale od czego jest blogosfera. Ostatnio wpadłam na blog Różowej Pantery i znalazłam przepis na chlebki pita. I w tym momencie zaświeciła mi się żarówka nad głową - ha, mam pomysł na obiad.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam i polecam.
Mąkę, drożdże i sól wymieszać, dolać oliwę i ciepłą wodę. Zagniatać wszystko, aż powstanie elastyczne ciasto, przykryć ściereczką i odstawić na godzinę, aby wyrosło. Ja ciasto zagniotłam dzień wcześniej i na noc włożyłam do lodówki, przed wyjazdem do pracy wyciągnęłam je.
Z wyrośniętego ciasta uformować długi wałek i podzielić na 10 części, a następnie z każdej uformować kulkę. Kuleczki ułożyć na powierzchni posypanej mąką i znowu odstawić na godzinę, aby urosły.
Każdą kulkę rozwałkować na placek grubości około 5 mm. Posypać z wierzchu odrobiną mąki, przykryć i odstawić na 20 minut. Piekarnik wraz z blachą nagrzać do 230oC i piec pity przez 5-7 min aż lekko zrumienią się.
Gotowe chlebki nadziewać ulubionymi składnikami. Ja składniki poukładałam w miseczkach i każdy domownik mógł skomponować swoje danko.
Fajny pomysł na danie obiadowe lub kolacyjne.
Ale od czego jest blogosfera. Ostatnio wpadłam na blog Różowej Pantery i znalazłam przepis na chlebki pita. I w tym momencie zaświeciła mi się żarówka nad głową - ha, mam pomysł na obiad.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam i polecam.
Chlebki pita (dowolnie nadziane)
- 45 gad mąki
- 280 ml ciepłej wody
- 4 łyżki oliwy
- 1 kopiata łyżeczka drożdży suszonych
- 1 - 1,5 łyżeczki soli
- nadzienie: podsmażone kawałki z piersi z kurczaka, papryka czerwona, ogórki korniszonki, cebula, kapusta pekińska, sos pomidorowy i czosnkowy.
Mąkę, drożdże i sól wymieszać, dolać oliwę i ciepłą wodę. Zagniatać wszystko, aż powstanie elastyczne ciasto, przykryć ściereczką i odstawić na godzinę, aby wyrosło. Ja ciasto zagniotłam dzień wcześniej i na noc włożyłam do lodówki, przed wyjazdem do pracy wyciągnęłam je.
Z wyrośniętego ciasta uformować długi wałek i podzielić na 10 części, a następnie z każdej uformować kulkę. Kuleczki ułożyć na powierzchni posypanej mąką i znowu odstawić na godzinę, aby urosły.
Każdą kulkę rozwałkować na placek grubości około 5 mm. Posypać z wierzchu odrobiną mąki, przykryć i odstawić na 20 minut. Piekarnik wraz z blachą nagrzać do 230oC i piec pity przez 5-7 min aż lekko zrumienią się.
Gotowe chlebki nadziewać ulubionymi składnikami. Ja składniki poukładałam w miseczkach i każdy domownik mógł skomponować swoje danko.
Fajny pomysł na danie obiadowe lub kolacyjne.
wtorek, 5 lutego 2013
Ośnieżone szczyty...
Niedługo w podkarpackim zaczynają się ferie. Mam nadzieję, że do tego czasu przybędzie trochę śniegu i choć raz uda mi się wybrać na narty. Tymczasem aby trochę zaczarować aurę, przygotowałam ośnieżona Karpatkę.
Przepis już kilka lat temu znalazłam na blogu Moje Wypieki, a wszyscy wiedzą, że przepisy podawane przez Dorotę zawsze wychodzą :-) Przepis troszeczkę zmodyfikowałam, korzystając ze wskazówek francuskiego cukiernika z jakiegoś programu kulinarnego.
Zapraszam więc w góry.
W tymi miejscu przyznam się do rzeczy karygodnej :-)
Skorzystałam z gotowej masy budyniowej - akurat takową posiadałam na zapasie.
Ugotowana na mleku i ubita z masłem była również smaczna jak ta domowa. Czasem lenistwo zwycięża :-)
Upieczone ciasto przełożyłam masą budyniową. Wierzch posypałam cukrem pudrem. Ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie, takie Karpatka miała powodzenie.
A na drugi dzień zaczął padać śnieg. Czy to nie czary??
Przepis już kilka lat temu znalazłam na blogu Moje Wypieki, a wszyscy wiedzą, że przepisy podawane przez Dorotę zawsze wychodzą :-) Przepis troszeczkę zmodyfikowałam, korzystając ze wskazówek francuskiego cukiernika z jakiegoś programu kulinarnego.
Zapraszam więc w góry.
Karpatka
Ciasto (proporcję na jedną warstwę bo lubię, jak ciasta jest dużo - można również upiec dwie cieńsze warstwy)
- 1/2 szklanki wody
- 1/2 szklanki mleka
- 125 g masła
- 1 szklanka mąki pszennej
- 5 jajek
- tłuszcz i kasza manna do obsypania blachy
W tymi miejscu przyznam się do rzeczy karygodnej :-)
Skorzystałam z gotowej masy budyniowej - akurat takową posiadałam na zapasie.
Ugotowana na mleku i ubita z masłem była również smaczna jak ta domowa. Czasem lenistwo zwycięża :-)
Upieczone ciasto przełożyłam masą budyniową. Wierzch posypałam cukrem pudrem. Ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie, takie Karpatka miała powodzenie.
A na drugi dzień zaczął padać śnieg. Czy to nie czary??
poniedziałek, 4 lutego 2013
Pizza najlepsza pod słońcem
Przepis na idealną pizzę był poszukiwany od lat. Wypróbowałam wiele receptur, niby były OK ale wyrób gotowy pozbawiony był "tego czegoś". W końcu metodą prób i błędów dopracowałam swój własny przepis. Przyznaję, czas oczekiwania jest dłuższy, ale liczy się efekt końcowy - pochwalę się, że wszystkim smakuje :-)
Jest jeden minus, muszę ja robić stale ponieważ już nie zamawiamy pizzy na telefon, bo ta kupiona jest zdecydowanie gorsza.
A zatem coś dla wielbicieli pizzy na cienkim spodzie :-)
Przygotowujemy zaczyn: drożdże ucieramy z cukrem, dodajemy szklankę wody i tyle mąki, by zaczyn miał konsystencję śmietany. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce. Kiedy zaczyn urośnie i zacznie opadać dodajemy pozostałe składniki tj. resztę mąki, oliwę i sól. Zagniatamy ciasto i wyrabiamy je aż będzie elastyczne, ale miękkie. Miskę smarujemy oliwą, wkładamy ciasto, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce aż podwoi swoją objętość. Zauważyłam, że im dłużej wyrasta, tym jest lepsze. W trakcie wyrastania można je dodatkowo zagnieść.
Jak ciasto wyrośnie zagniatamy je i dzielimy na dwie części. Nagrzewamy piekarnik do max. temperatury - u mnie 250 stopni. Jedną część wykładam do formy na pizzę, smaruję sosem pomidorowym i wykładam składniki: zazwyczaj jedną pizzę robię z ananasem i szynką, a drugą z oliwkami, suszonymi pomidorami i salami. A na koniec posypuję grubą warstwą sera.....
Pizzę piekę przez około 9-10min. Jest pyszna :-)
Jest jeden minus, muszę ja robić stale ponieważ już nie zamawiamy pizzy na telefon, bo ta kupiona jest zdecydowanie gorsza.
A zatem coś dla wielbicieli pizzy na cienkim spodzie :-)
Fantastyczna pizza na cienkim spodzie
(proporcje na dwie okrągłe pizze)- 3 szklanki mąki
- 1 szklanka ciepłej wody
- 5 dag drożdży
- 4 łyżki oliwy
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka cukru
- ulubione składniki
Przygotowujemy zaczyn: drożdże ucieramy z cukrem, dodajemy szklankę wody i tyle mąki, by zaczyn miał konsystencję śmietany. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce. Kiedy zaczyn urośnie i zacznie opadać dodajemy pozostałe składniki tj. resztę mąki, oliwę i sól. Zagniatamy ciasto i wyrabiamy je aż będzie elastyczne, ale miękkie. Miskę smarujemy oliwą, wkładamy ciasto, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce aż podwoi swoją objętość. Zauważyłam, że im dłużej wyrasta, tym jest lepsze. W trakcie wyrastania można je dodatkowo zagnieść.
Jak ciasto wyrośnie zagniatamy je i dzielimy na dwie części. Nagrzewamy piekarnik do max. temperatury - u mnie 250 stopni. Jedną część wykładam do formy na pizzę, smaruję sosem pomidorowym i wykładam składniki: zazwyczaj jedną pizzę robię z ananasem i szynką, a drugą z oliwkami, suszonymi pomidorami i salami. A na koniec posypuję grubą warstwą sera.....
Pizzę piekę przez około 9-10min. Jest pyszna :-)
niedziela, 3 lutego 2013
Tańczące misie
Ponieważ jeszcze trwa karnawał, to proponuję małe piernikowe co nieco...w przerwach między tańcami :-)
Masło i miód topimy razem, odstawiamy do wystudzenia. W dużej misce mieszamy mąkę, sodę i przyprawę, dodajemy cukier i kakao. Wbijamy jajka, mieszamy i wlewamy miód z masłem. Wyrabiamy ciasto.
Porcjami rozwałkowujemy i wycinamy cienkie pierniczki, które pieczemy przez 8-10 min w temp. 180 stopni.
Moje misie udekorowałam lukrem królewskim.
Piernikowe misie
(przepis z sieci, ale niestety nie pamiętam źródła)- 80 dag mąki
- 45 dag miodu
- 15 dag cukru pudru
- 20 dag masła
- 2 jajka
- 2 łyżeczki sody
- 2 łyżeczki kakao
- ulubiona przyprawa do piernika
Masło i miód topimy razem, odstawiamy do wystudzenia. W dużej misce mieszamy mąkę, sodę i przyprawę, dodajemy cukier i kakao. Wbijamy jajka, mieszamy i wlewamy miód z masłem. Wyrabiamy ciasto.
Porcjami rozwałkowujemy i wycinamy cienkie pierniczki, które pieczemy przez 8-10 min w temp. 180 stopni.
Moje misie udekorowałam lukrem królewskim.
wtorek, 1 stycznia 2013
Miniaturowe choinki
Witam w Nowym Roku - mam nadzieję, że wszyscy dobrze się bawili :-)
Z tymi ciasteczkami mam bardzo miłe wspomnienia. Często piekła je babcia, a ich maślany smak przypomina mi dzieciństwo.
Mało składników wcale nie oznacza, że są trywialnie proste. Bardzo ważny jest czas zagniatania i odpoczywania gotowego już ciasta. Babciny przepis wzbogaciłam o brązowy cukier.
Zapraszam zatem na ciasteczko :-)
- 20dag masła
- 125 ml kwaśnej śmietany
- brązowy cukier do posypania
- łyżka mleka
Mąkę i masło posiekać nożem, dodać śmietanę i szybko zagnieść ciasto - zlepić w kulę. Owinąć i włożyć do lodówki najlepiej na całą noc - przynajmniej na 2 godz. Ciasto rozwałkować na grubość 3-4 mm i wykrawać nieduże ciasteczka - takie będą najlepsze. Ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem, posmarować mlekiem i posypać obficie cukrem. Piec w temp. 190 stopni przez około 8 min-10min w zależności od wielkości i grubości ciasteczek. Po przestudzeniu (o ile jeszcze są) ułożyć w puszce. Można je przechowywać przez dłuższy czas.
Naprawdę polecam - można je wykorzystać jako noworoczny prezent.
Z tymi ciasteczkami mam bardzo miłe wspomnienia. Często piekła je babcia, a ich maślany smak przypomina mi dzieciństwo.
Mało składników wcale nie oznacza, że są trywialnie proste. Bardzo ważny jest czas zagniatania i odpoczywania gotowego już ciasta. Babciny przepis wzbogaciłam o brązowy cukier.
Zapraszam zatem na ciasteczko :-)
Składniki:
- 450g mąki- 20dag masła
- 125 ml kwaśnej śmietany
- brązowy cukier do posypania
- łyżka mleka
Mąkę i masło posiekać nożem, dodać śmietanę i szybko zagnieść ciasto - zlepić w kulę. Owinąć i włożyć do lodówki najlepiej na całą noc - przynajmniej na 2 godz. Ciasto rozwałkować na grubość 3-4 mm i wykrawać nieduże ciasteczka - takie będą najlepsze. Ułożyć na blasze wyłożonej pergaminem, posmarować mlekiem i posypać obficie cukrem. Piec w temp. 190 stopni przez około 8 min-10min w zależności od wielkości i grubości ciasteczek. Po przestudzeniu (o ile jeszcze są) ułożyć w puszce. Można je przechowywać przez dłuższy czas.
Naprawdę polecam - można je wykorzystać jako noworoczny prezent.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

